niedziela, 18 października 2015

Liebster Blog Award

Na początku października zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Luellę z LuellaMakeUp, za co oczywiście bardzo dziękuję i czuję się wyróżniona :)
Czasu mam tyle co kot napłakał, ale spodobała mi się ta inicjatywa i postanowiłam podjąć wyzwanie (które de facto nie jest łatwe).
Może tytułem wstępu wyjaśnienie czym jest w ogóle Liebster Blog Award.
Otóż jest to taka zabawa dla blogerów, która ma na celu pokazanie światu nowo powstałych blogów. Każdy nominowany musi wymyślić 11 swoich pytań i odpowiedzieć na tyle samo pytań zadanych przez nominującego. Nominuje się 11 ulubionych blogów, które trzeba umieścić w takiej jak moja notce :)

Zatem odpowiadam na 11 pytań Luelli:

1. Książka, którą polecisz na jesienne wieczory?


Na jesień obowiązkowo Wichrowe Wzgórza albo jakiś szwedzki kryminał. Pewnie nic nowego nie polecam, ale te książki naprawdę pasują do klimatu jesiennych wieczorów.

2. Co Cię motywuje do działania? :)
Sama się motywuję. Jeśli czegoś bardzo nie chcę albo coś mi przeszkadza, to nic mnie nie zmotywuje. To musi po prostu wychodzić ode mnie.

3. Co najbardziej lubisz gotować?
Gorącą czekoladę.

4. Dlaczego jesteś "blogerką"?
Żeby odreagować po pracy.

5. Co lubisz w ludziach, którzy Cię otaczają?

Kiedy ich nie ma :)

6. Gdybyś miała wylądować na bezludnej wyspie, co chciałabyś mieć przy sobie?
Scyzoryk albo multitoola i zapalniczkę.

7. Obcasy czy trampki, dlaczego? :)
Trampki, bo boli mnie kręgosłup.

8. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 10 lat? ;)
Nie wyobrażam sobie, niczego nie oczekuję ani nie planuję :)

9. Jako, że kocham bajki - jaka jest/była Twoja ulubiona?
Śpiąca królewna, ale z postaci Czarownica.

10. Gdy masz już wszystkiego dość, co robisz?
Rzucam wszystko i oglądam seriale.

11. Lubisz mieć wszystko zorganizowane czy raczej żyjesz z dnia na dzień?
Zdecydowanie lubię być zorganizowana, ale bez sztywnych planów.


Czas na 11 blogów, które ja bym nominowała, a które być może nie są najnowsze. Trudno mi jednak coś wybrać, bo nie poruszam się jeszcze po blogosferze tak sprawnie jak bym chciała, a i też ciężko jest trafić w mój gust.


1. http://luella-make-up.blogspot.com - nie znałam, dopóki nie zostałam przez Luellę nominowana, ale moim zdaniem blog wart polecenia ze względu na lekką lifestylową treść (pewnie nie można nominować tych, którzy już byli nominowani i nas nominowali, ale co tam. Kto mi zabroni :))
2. http://carolajnaaa.blogspot.com/ - blog o oszczędnym tworzeniu garderoby - moim zdaniem dla każdej dziewczyny pozycja obowiązkowa :)
3. http://moje-ksiazkowe-ja.blogspot.com/ - obserwuję od jakiegoś czasu. Blog o książkach, ale zwięźle i konkretnie, bez zbędnego "pitu pitu" o tym czy się książka podobała i ile czasu się ją czytało.
4.  http://pierogipruskie.blogspot.com/ - nominacja za wpisową nadpobudliwość. W tygodniu chyba jest ich milion pięćset. No i do tego nieszablonowe podejście do tematu książek.
5. http://coffee-kafes.blogspot.com/ - również o książkach. I również plus za rzeczowe podejście do tematu.
6. http://lowczyni-ksiazek.blogspot.com/ - za to, że mogę dowiedzieć się co tam nowego w literaturze dla młodych :)
7. http://www.swiatkasiencjusza.pl/ - za ciekawe wpisy o wszystkim, nie tylko o książkach, za zdjęcia, na które miło się patrzy i za pomoc innym blogerom :)
8. http://fotostwory.blogspot.com - za ciekawe podejście do tematu wnętrzarstwa
9. http://scraperka.blogspot.com/ - za to, że lubię oglądać zdjęcia na tej stronce :)
10. http://anikateraa.blogspot.com - bo zgadzam się z jej opiniami o książkach :)
11. http://ksiazkiwdgwachamksiazki.blogspot.com/ - za to, że przyciąga mnie szaloną nazwą - wszyscy wąchamy książki, ale mało kto się przyznaje :)


A oto moje pytania:
1. Jak odreagowujesz pracę?
2. Ulubiona książka.
3. Szalone plany na 2016 rok?
4. Gdybyś miał/a być zwierzakiem - to jakim? I dlaczego?
5. Co Cię wkurza?
6. Gdzie chciał(a)byś mieszkać?
7. Czym skusiła Cię blogosfera?
8. Lubisz sport? Jeśli tak, jaki?
9. Oglądasz telewizję? Co najczęściej?
10. Jakie masz plany na kolejne wakacje?
11. Jakich przyjemności nie umiesz sobie odmówić?


Czekam na odpowiedzi :)

czwartek, 15 października 2015

WCIĄŻ CZEKAM - Louisa Young



„Wciąż czekam”  przeczytałam w zaledwie dwa dni i pierwsze co mogę o niej powiedzieć, to że mam po niej mieszane uczucia.  Nie była to lektura, jakiej spodziewałam się po opisie na okładce, ale to rozczarowanie jest raczej pozytywne. 

Czytelnik śledzi losy dwóch par okaleczonych na różne sposoby przez Wielką Wojnę. Riley i Nadine borykają się z jego kalectwem w postaci zrekonstruowanej dolnej części twarzy. Drugą parę tworzą przyjaciele tych pierwszych: Peter, który był dowódcą Rileya na wojnie i jego żona Julia. Mimo że od podpisania rozejmu mija sześć miesięcy, mężczyzna topi smutki w alkoholu, zaś Julia, stara się być idealną żoną. Każda z tych postaci jest mocno pogłębiona psychologicznie, ma coś takiego w sobie, że trudno ją zapomnieć czy pomylić z inną. I choć momentami zachowanie chociażby Nadine czy Julii irytowało mnie (zwłaszcza Nadine, przykład: (uwaga spoiler) nie kocha się ze swoim świeżo poślubionym mężem, bo myśli, że on jej nie chce, z kolei on nie zaczyna tematu, bo uważa, że ona czuje odrazę do jego okaleczonej twarzy. Na litość boską – wystarczyło siąść i o tym porozmawiać albo wziąć się do dzieła, zamiast rozkminiać przez pół książki!).  Jeśli chodzi o Julię i Petera – jestem całkowicie w stanie zrozumieć jego zachowanie. Mając taką żonę, też pewnie zostałabym alkoholikiem.
Inną rzeczą, która spodobała mi się w tej powieści to pewna malowniczość. I to chyba jest na tyle szczególną jej cechą, że często się o tym wspomina w recenzjach, na jakie trafiłam. Wyjątkowo zapadła mi w pamięć scena (tu znowu spojler) poranka gdy Peter znajduje martwą i zakrwawioną Julię na śniegu, a później siedzi z nią jeszcze pół dnia w zupełnej ciszy. Łatwo wyobrazić sobie smutny, milczący dom, posępny nastrój i poczucie kompletnej pustki. Co więcej – nie tego bym się spodziewała, więc to kolejny plus. Narracja płynie tak gładko, że nie ma opcji, żeby czytelnik mógł przygotować się na taką bombę. Dlatego znowu łatwo da się wczuć w sytuację postaci.
Na pewno jest to książka dla ludzi, którzy lubią poznawać historie związane z wojnami, ale nie mają ochoty na drastyczne czy strategiczne opisy. O polityce i sytuacji gospodarczej wiadomo tu tylko tyle, ile trzeba, żeby zrozumieć co kieruje postaciami. Podstawowy budulec tej powieści to uczucia, psychologia, emocje i zręcznie splątane losy bohaterów osnute ciekawym powojennym klimatem
P.S. Trochę nie mogę rozgryźć tytułu. Wciąż czekam na co? Na to, aż mój mąż dojdzie do siebie po traumie wojny? To chyba zbyt oczywista interpretacja.
Macie jakieś pomysły?

czwartek, 8 października 2015

Pochłaniacz - Katarzyna Bonda

Rzadko kiedy kieruję się rekomendacjami innych autorów na okładkach książek, które chcę kupić.
Tym razem jednak posłuchałam Miłoszewskiego stwierdzającego, że Bonda to nowa królowa polskiego kryminału. Z polskich kryminałów czytałam dotychczas właśnie tylko książki Miłoszewskiego i być może dlatego spodziewałam się czegoś podobnych lotów.
I chyba miałam za wysokie oczekiwania.


Co prawda kryminał jest często traktowany jako gatunek po macoszemu. Jako rozrywka niższych lotów. A tego nigdy nie mogłam zrozumieć, bo przecież stworzenie fabuły, bohaterów i siatki powiązań pomiędzy nimi i nie zaplątanie się w nią wymaga wysiłku i przenikliwego umysłu. Oraz dobrej pamięci. Ale po kolei.
"Pochłaniacz" jest pierwszą powieścią z cyklu o Saszy Załuskiej. Profilerce pomagającej policji w opisaniu cech charakteru sprawcy. Kobieta ma już pewne doświadczenie ze służbami mundurowymi - w książce pojawiają się co jakiś czas fragmenty wspomnień z jej dawnego życia, choć już teraz, po przeczytaniu pierwszego tomu mogę stwierdzić, że jeszcze wiele o życiu Saszy dowiemy się w kolejnych powieściach.
Główna bohaterka stanowi ciekawą odmianę dla męskich charakterów w roli śledczego w kryminałach. Sasza Załuska ma jednak sporo cech męskich i jak na głównego bohatera kryminału przystało, jest neurotyczna. To pierwsze co mi przychodzi do głowy kiedy o niej myślę. Do tego jest trzeźwą alkoholiczką, jak większość policjantów byłych i aktualnych w niemal każdej powieści kryminalnej.
Co zaś dotyczy samej fabuły - jak zawsze w tym gatunku podziwiam sieć związków pomiędzy poszczególnymi osobami i to jak powoli udaje się to połączyć w jakąś logiczną całość. Z drugiej strony muszę powiedzieć, że jak dla mnie "Pochłaniacz" miał kilka minusów.
Bo choć te zależności są fascynujące na swój sposób, jest ich za dużo. Chwilami gubiłam się w tym kto jest kim i co to ma wspólnego z tym, co się dzieje w danej scenie. Poza Załuską reszta postaci była według mnie za mało specyficzna, a ja sama po tym najbardziej zapamiętuję bohaterów. Kiedy mam ich kojarzyć głównie z nazwisk, mam z tym problem (może to tylko moja wina i moje odczucie - może bardziej uważny czytelnik nie będzie miał z tym kłopotu).
No i rozwikłanie zagadki - kto zabił. Tego, kto maczał palce w zbrodni można się domyślić dość wcześnie. Zakończenie jest nieco inne niż się spodziewamy, ale trudno powiedzieć, żeby powalało.
Przyzwyczaiłam się do nieco bardziej zwięzłych i zaskakujących kryminałów. Jeśli idzie o ogólne wrażenia - trochę męczyłam się czytając "Pochłaniacza", choć czas spędzony przy nim nie był stracony. Na pewno sięgnę po kolejną część.

A jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to można kupić sobie TUTAJ w wersji papierowej, bądź w postaci audiobooka: TUTAJ

poniedziałek, 5 października 2015

Książkowy ekwipunek na wakacje

Wakacje są spóźnione, ale przynajmniej bez upałów. No i w górach, a nie nad morzem, więc czasu na czytanie mniej. W tej chwili doczytuję Bondę. I wiem, że fani pewnie się oburzą, ale choć lubię grube książki, tą "męczę". O tym jednak niedługo napiszę w recenzji.
Oto co znalazło się w naszym ekwipunku:
Trzy tytuły dla Mściwoja (który niedługo zadebiutuje na tym blogu i przybliży tematykę książek miniaturowych) oraz cztery dla mnie :) Nigdy nie wiem na jaką książkę będę miała "smaka" na wakacjach, dlatego zabieram ich aż tyle, nawet jeśli to tylko tygodniowy wyjazd.

1. Pochłaniacza Katarzyny Bondy nikomu nie muszę przedstawiać. Na dziś zostało mi do przeczytania jakieś 80 stron i... nie mogę się doczekać kiedy to skończę i przeczytam coś innego. Ale, jak już mówiłam - o tym po tym.
2. Wciąż czekam  - Louisa Young 
Kupiłam ją w Biedronce niedawno temu. Zaciekawił mnie opis, chociaż różnie może być. W dużym skrócie - książka opowiada o młodych ludziach walczących z traumą powstałą po wojnie. Prawdopodobnie sięgnę po nią zaraz po Bondzie :)
3. Trzy oblicza pożądania - Megan Heart 
Pozyskana również niedawno w wyniku wymiany. Czasami mam ochotę na lekką literaturę w stylu Greya, więc na wszelki wypadek zabrałam.
4. Powrót na Wrzosowisko - Thomas Hardy
Kolejna zabrana na wszelki wypadek. Zachęciła mnie "Z dala od zgiełku". I myślę, że się nie zawiodę. Książka zdobyta w sierpniu na alegrze. Po taniości, choć była tylko ta jedna kiedy szukałam.

Pozostałe tytuły należą do biblioteczki Mściwoja:
1. Inferno Dana Browna miało wciągać jak poprzednie jego powieści, ale mnie jakoś nie porwało. Nie dokończyłam czytania, więc nie chcę się wypowiadać.
2. Ślepy Demon. Sieciech - Witold Jabłoński
Kolejna część piastowskiej epopei. Nie czytałam, nie moje klimaty, ale może uda mi się namówić Mściwoja na napisanie choć krótkiej opinii. Jak już zmęczy Inferno oczywiście :)
3. Masław - J. I. Kraszewski 
Książka pachnąca starością. Wydana w 1953 roku. Smaczek, ale pewnie wiele wody w Wiśle upłynie nim zostanie przeczytana. 

Nie byłabym sobą, gdybym obojętnie przeszła obok książkowego lub kociego gadżetu.
Dlatego też nowym nabytkiem, w którym do domu bezpiecznie wrócą nasze książki jest płócienna torba z kotem.



piątek, 25 września 2015

ZAKOCHANY DRACULA – Karen Essex





Od kiedy pojawił się „Zmierzch” i zaczęło się od nowa całe to polowanie na wampiry, byłam sceptycznie nastawiona do wszelkich prób opowiadania wampirzych historii. Zwłaszcza opowiadania przez kobiety. Wiem, że to pewnie szowinistyczne z mojej strony, ale nie chciałam się rozczarować. Opowieści snute przez kobiety przeważnie są zbyt ckliwe, męczące, za dużo tam dygresji, za mało konkretów. W tym przypadku jednak z całą stanowczością mogę stwierdzić, że „Zakochany Dracula” nie rozczarowuje. 

Historię Draculi w stokerowskiej wersji zna każdy. Jeśli nie czytaliście, to pewnie większość widziała chociażby film z 1992 roku, dlatego też nie będę wdawać się w zawijasy fabularne. Z całym szacunkiem dla Brama Stokera, nie uwiodła mnie narracja, choć sama historia, jak wiadomo przeszła do klasyki.  Ta wersja bardziej do mnie przemawia. Bo niby dzieje się to samo co w oryginale, ale opowiedziane jest z perspektywy Miny Murray, czyli ukochanej mrocznego księcia Draculi. U Stokera jej postać była właściwie niezbyt znacząca, oczywiście przewijała się tu i tam, wampir ją porywa i grupa śmiałków rusza na ratunek. Ale kto by się tam liczył z tym, co sama zainteresowana ma do powiedzenia. Bo może właśnie bardzo dobrze jej z Draculą? Takie właśnie założenie przyjęła autorka.
Myślę, że ta powieść świetnie wpisuje się w to, ci teraz jest na fali, czy też było jeszcze jakiś czas temu.  „Zakochany Dracula” w moim odczuciu ma coś z literatury young adult, trochę w niej erotyzmu, ale w bardziej wyrafinowanej formie, z nawiązaniem do klasyki. Język, jakim posługują się bohaterowie oraz sposób narracji płynnie przenosi nas do 1890 roku.  I  co najważniejsze dla mnie – jest klimat, taki angielski, przeszywający wilgocią do szpiku kości. Druga ważna kwestia: Mina nie denerwuje czytelnika. Rzadko się zdarza, że główna bohaterka nie jest irytująca. Ta ma swoje wady, ale da się ją lubić. Nie jest tylko głupią gęsią jak u Stokera.
Może się zrodzić pytanie: jakim cudem udało się uniknąć takiej sztampy jak choćby przy „Zmierzchu” czy sławetnym Greyu? Z jednej strony ta powieść ma wszystkie te same elementy co powyższe: 

Jest dziewczyna: trochę zagubiona, nie do końca odnajdująca się w swojej rzeczywistości. 

Jest i facet: tajemniczy, mroczny i przybiegający na każde jej skinienie. Do tego rzecz jasna, obrzydliwie bogaty. 

Jest grupka postaci, które odradzają jej kontakty z tym facetem, a z którymi ona jest uwikłana w jakieś skomplikowane i nie wyjaśnione relacje.

No i ten tytuł – już sama okładka włącza w głowie sygnał alarmowy (fałszywy).

Mimo to sztampy czy wręcz grafomanii nie ma. A to dlatego, moim zdaniem, że Karen Essex doskonale wie, jak ugryźć temat powieści historycznych. Napisała między innymi: „ Kleopatrę”, „Królową” (kontynuacja „Kleopatry”) czy „Łabędzie Leonarda”. Poza tym pisuje felietony do poczytnych magazynów, więc ma wyczucie, co się czyta, czego chcą czytelnicy i jak przedstawić historię w ciekawy sposób.
Bez wstydu mogę przyznać, że „Zakochany Dracula” wciągnął mnie na ładnych kilka godzin. Właściwie na tyle, że nie było ważne, że mam jeszcze coś do zrobienia.  

P.S. Kolejny raz w duchu dziękuję Biedronce za stoisko z tanią książką. Inaczej pewnie bym na ten tytuł nie trafiła. A nawet jeśli, przeszłabym obok obojętnie.

piątek, 18 września 2015

Pochłaniacz, Okularnik, Slow Fashion, Silva rerum - czyli wrześniowe zakupy

Zamierzam wprowadzić na blogu taką tradycję z prezentowaniem nowych nabytków kupionych w trakcie miesiąca. Co prawda wrzesień jeszcze się nie skończył, ale nie planuję kolejnych zakupów, dlatego też przedstawiam, co nowego znalazło się w mojej kolekcji i co też zamierzam przeczytać w najbliższym czasie.
Póki co na pierwszy ogień poszedł Pochłaniacz Katarzyny Bondy.
Niedługo pojawi się recenzja :)

Być może dość zaskakującym tytułem w tym zestawieniu jest Slow Fashion. Do zakupu zachęciły mnie opisy książki, które głoszą, że autorka nie jest zwykłą modową raszplą nie mającą pojęcia co robi, ale świetnie wygląda. Czytałam wywiad z J. Glogazą i uznałam, że dziewczyna ma poukładane w głowie, wie co mówi i co pisze. Liczę na to, że ten poradnik mnie nie zawiedzie.

 A poniżej opisy poszczególnych nabytków. Może i Was coś zainteresuje.

"Pochłaniacz" - Katarzyna Bonda

Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki.
Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego wspólnik - były piosenkarz i autor przeboju "Dziewczyna z północy" - chce go zabić. Załuska ma mu dostarczyć na to dowody. Profilerka niechętnie angażuje się w sprawę. Kiedy jednak dochodzi do strzelaniny, Załuska zmuszona jest podjąć wyzwanie. Szybko okazuje się, że zabójstwo w klubie łączy się ze zdarzeniami z 1993 roku, a zamordowany wiedział, kto jest winien śmierci rodzeństwa. Jednym z kluczy do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat.


Okularnik - Katarzyna Bonda

Katarzyna Bonda powraca z nową powieścią, kontynuacją bestsellerowego "Pochłaniacza". Profilerka Sasza Załuska tym razem wybierze się w rodzinne strony autorki, by rozwikłać sprawę z przeszłości. Zmierzy się nie tylko z historią sprzed lat, przed którą od dawna próbowała bezskutecznie uciec, lecz także ze sprawą tajemniczego morderstwa, w którą zamieszana jest lokalna elita oraz polscy i białoruscy nacjonaliści.

Małe miasteczko na skraju Puszczy Białowieskiej skrywa wiele mrocznych tajemnic. Ściera się tu lokalna elita, polscy nacjonaliści oraz przedstawiciele białoruskiej mniejszości narodowej. Sasza Załuska przybywa do Hajnówki, aby spotkać się ze swoim dawnym partnerem i głównym podejrzanym w sprawie o kryptonimie "Czerwony Pająk". Łukasz Polak obecnie przebywa w prywatniej klinice psychiatrycznej. Na miejscu okazuje się jednak, że został zwolniony i nie wiadomo, gdzie jest obecnie. Próbując się z nim skontaktować, Sasza miesza się w sprawę porwania Iwony, byłej kibolki i nacjonalistki, młodej żony Piotra Bondaruka, właściciela lokalnego tartaku. „Pan młody” znany jest jako lokalny Sinobrody, bo zaginęła mu już trzecia kobieta, jest także zamieszany w ciemne interesy. Właścicielowi mercedesa-okularnika nie zdołano jednak nic udowodnić. Policja podejrzewa, że może mieć coś wspólnego z zaginięciem żony. Ciała jednak nie znaleziono, a skoro nie ma ciała, to nie ma i zbrodni. Czy Saszy uda się rozwiązać sprawę okularnika? Jaki związek ze sprawą ma Polak? Jakie sekrety kryją się w puszczy, w miejscu, gdzie różne narody walczą o swoją historię?

 Slow Fashion. Modowa rewolucja - Joanna Glogaza

Joanna Glogaza - wielbicielka mody, zagubiona w stosach ubrań z kolejnych wyprzedaży, na które wydała dużo więcej niż powinna, powiedziała dość. Zafundowała sobie modowy detoks, uporządkowała zawartość szaf i zrozumiała, że wcale nie potrzebuje małej czarnej i trencha z list must have - dużo lepiej jej w grantowym, a trench zamieniła na rasową ramoneskę.

Dziś prowadzi najbardziej znanego w Polsce bloga o slow fashion – styledigger.com.
W książce przekonuje, że każdy ma swój niepowtarzalny styl, który powinien pielęgnować zamiast zakrywać go ciuchami-klonami wymienianymi zgodnie ze zmieniającymi się co sezon trendami. A kupując mniej można wyglądać dużo lepiej.

Silva Rerum - Kristina Sabaliauskaite


"Świetnie napisana, marquezowska powieść, która dzieje się w siedemnastowiecznej Litwie i przypomina mimochodem, że historia Europy Środkowej jest wspólną opowieścią".
OLGA TOKARCZUK

Wielka powieść o burzliwych losach szlacheckiej rodziny, siedemnastowiecznym Wilnie i naszej historii.

Śmierć tropi rodzinę Narwojszów. Elżbieta i Jan Maciej cudem uciekają z kozackiej masakry. Dopiero ich dzieci, Urszula i Kazimierz, pokonują fatum ciążące nad rodem. Ona trafi do wileńskiego klasztoru, on pod skrzydła niebezpiecznych wolnomyślicieli. Ich rodzinna kronika, silva rerum, opisuje każde wydarzenia, jednocześnie skrywając niejedną tajemnicę.

W mrocznych zaułkach Wilna dzieje się bowiem znacznie więcej. Kazimierz niemal traci życie w studenckich bójkach, w klasztornych krużgankach słychać szelest drogiego habitu przeoryszy upokarzającej młodziutką nowicjuszkę, a przez życie rodziny, niczym niszczycielski żywioł przejdzie Jan Kirdej Biront. Charyzmatyczny buntownik, uczestnik nocnych orgii na dworze Radziwiłła, będzie odpowiedzialny za wybuch namiętności w klasztorze. Zakochany w nastoletniej Urszuli jest nieświadom, że sam budzi pożądanie jej brata.

Silva rerum to opowieść o balansowaniu między śmiercią a życiem, brzydotą a pięknem, ciałem a duszą, odsłaniająca tajemnice wielokulturowego Wilna. Zmysłowy, barokowy styl, bogactwo historycznego szczegółu i wciągająca akcja przyniosły autorce międzynarodową sławę. Wątki mistyczne przeplatają się tu z awanturniczymi, świętość graniczy z pożądliwością, tradycjonaliści spierają się z wolnomyślicielami, a historia pewnej rodziny staje się kluczem do historii całego kraju.

 No i Kicur w swoim kocim majestacie :)


żródło opisów i zdjęć: lubimyczytac.pl


czwartek, 10 września 2015

ZOSTAŃ, JEŚLI KOCHASZ – Gayle Forman




Zachęcona pozytywnymi opiniami o tej powieści postanowiłam od razu kupić obie części. Jedna z recenzji głosiła, że jest to książka, którą łyka się od razu, bo jest tak wciągająca. Niestety mnie nie wciągnęła. Choć to tylko 245 stron i to zapisanych dużą czcionką, to jednak nie dopatrzyłam się tutaj niczego wciągającego na tyle, żeby nie móc się oderwać.
Jednak do czegoś mnie ta powieść zainspirowała. Mianowicie do stworzenia na Lubimy Czytać półki pod tytułem „Przeczytane – zapomniane”. Bo taka właśnie jest „Zostań, jeśli kochasz”. Niczego w moim życiu ta książka nie zmieniła. Przeczytałam i zapomniałam.
Właściwie jest to strumień świadomości główniej bohaterki, Mii. Dziewczyna wraz z rodziną ulegają wypadkowi. Wszyscy poza nią giną, a ona zawieszona pomiędzy życiem, a śmiercią analizuje to, co dotychczas ją spotkało. Tak więc poznajemy całą jej ojca byłego punka, matkę hipiskę i brata. Dowiadujemy się, że ma przyjaciółkę i oddanego chłopaka. Opis na okładce książki głosi, że jest to „poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i odnajdowaniu swego miejsca na ziemi”.  I z tym właściwie mogłabym się zgodzić, chociaż to samo można napisać o każdej innej książce.
Choćbym chciała, nie wiem co więcej mogę powiedzieć. Zabrakło mi tego, czego szukam w książkach i co powoduje, że jeszcze o nich myślę – klimatu i bohaterów, z którymi nie umiem się rozstać.

poniedziałek, 7 września 2015

Stylowe podpórki - wcale nie muszą kosztować fortunę

Zawsze gdy zapędzałam się do zakupu podpórek do książek, mój stan konta nadwyrężony zakupami czytadeł uświadamiał mi, że jednak tak naprawdę wcale ich nie potrzebuję.
Później wybrałam się do Pepco i okazało się, że to nie była wina mojego konta, tylko kosmicznych cen narzuconych tylko dlatego, że to designerski gadżet.
Oto co udało mi się kupić:
Koszt tego cuda to niecałe 30 złotych.
Zaryzykowałam, choć obawiałam się czy taka lekka konstrukcja będzie w stanie utrzymać książki na miejscu. Otóż okazuje się, że podpórki świetnie spełniają swoją funkcję. Od tygodnia podtrzymują książki na półce, nic się nie rozsuwa, nie ucieka na boki, więc jestem zadowolona.
Myślę, że można polecić taki gadżet jeśli ktoś chce nie tylko zaprowadzić porządek w książkach, ale też zależy mu na stylowym dodatku.

czwartek, 3 września 2015

Arcydzieła Literatury Rosyjskiej - Kolekcja Hachette. Warto kupować?

(fot. http://www.literaturarosyjska-kolekcja.pl/index.html)
Usłyszałam o tej kolekcji jakieś dwa tygodnie temu, a niedawno kupiłam pierwszy numer.
Trochę z ciekawości, a po części dlatego, że moja mama chce sobie stworzyć biblioteczkę z ładnie wydanych książek. No i właśnie. O ile okładki - nie najgorsze, bo solidne, twarde - mogą wydać się atrakcyjne dla oka i stworzyć docelowo fajną biblioteczkę, o tyle samo czytanie tych książek w moim odczuciu nie będzie należało do przyjemności.
Interlinia błaga o pomstę do nieba. Ale skoro wydało się na ładne okładki, to pewnie trzeba było przyoszczędzić na ilościach papieru. Litery są małe, wiersze ciasno upchnięte. Niestety nie zrobiłam stosownego zdjęcia dla porównania, ale jeśli ktoś ma te pierwsze egzemplarze, to wie o czym mówię.
Dość fajnie pomyślano prenumeratę - dostaje się 2 tomy gratis, jakieś vintage'owe pocztówki,"Annę Kareninę" na DVD i zestaw podróżny z zegarkiem. Poza tym ceny w prenumeracie są średnio o 5 zł niższe.
Co jednak mnie trochę zniechęca: cała seria obliczona jest na 62 tomy, co oznacza, że właściwie przez rok będzie trzeba kupować ich książki co dwa tygodnie.
Moim zdaniem warto sobie skompletować, ale tylko te, które rzeczywiście nas interesują, chcemy przeczytać albo czytaliśmy i zależy nam na posiadaniu wydania dobrze wyglądającego na półce. Inna sprawa, że niektóre z nich trudno dostać choćby na allegro za rozsądne pieniądze i w dobrym stanie. Mam na myśli np. "Doktora Żywago" czy "Wojnę i pokój" albo "Annę Kareninę" (tu w najlepszym stanie są te z okładką filmową, a za tymi nie przepadam). I te też warto sobie wtedy kupić z tejże kolekcji.

Mojego kota najbardziej zainteresowały materiałowe zakładki.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Z DALA OD ZGIEŁKU – Thomas Hardy




Wstyd się przyznać, ale o twórczości tego autora słyszałam wyłącznie w amerykańskich filmach o studentkach literatury angielskiej zakochanych w swoich wykładowcach.  W polskich szkołach raczej o Hardym się nie mówi, ewentualnie wspomni przy jakiejś okazji.  Każdy kto choć trochę orientuje się w klasyce literatury słyszał o Tessie d’Urberville, a ostatnio tenże autor stał się bardziej znany szerszej publiczności dzięki ekranizacji powieści „Z dala od zgiełku” .
W filmowym wydaniu książki (de facto właściwie jedyne dostępne w tej chwili w księgarniach i na rynku wtórnym) wykorzystano tłumaczenie Róży Czekańskiej-Heymanowej – to samo pojawiło się we wcześniejszym wydaniu kilkadziesiąt lat temu. W książce zresztą można znaleźć taką informację od wydawcy – to taka ciekawostka. Dlaczego jednak o tym wspominam. Myślę, że za sprawą tego tłumaczenia powieść tak skutecznie przenosi czytelnika do czasów XIX wieku. Tym, co mocno rzuca się w oczy czytelnikowi przyzwyczajonemu do współczesnej prozy jest mnogość zdań wielokrotnie złożonych. Z licznymi metaforami, dygresjami, porównaniami i odniesieniami do natury.  Z pozoru jest to historia miłosna stara jak świat. Jest kobieta (Betsaba Everdene) i trzech mężczyzn rywalizujących o jej względy. Ona dostaje w spadku folwark, który stara się poprowadzić „po męsku”, co jak na tamte czasy jest dla kobiety ogromnym wyzwaniem.  Panowie natomiast prezentują trzy kompletnie różne charaktery.  Nie będę rozwodzić się na temat dalszych losów bohaterów, bo te w dużej mierze można odgadnąć już na początku książki.
W moim odczuciu natomiast wątek miłosny jest tu tylko kanwą i pretekstem do pokazania obyczajów dziewiętnastowiecznej wsi angielskiej i po części klasy średniej. Narracja jest prowadzona niespiesznie. Do tego stopnia niespiesznie, że opisy prac na gospodarstwie czy starego budynku niekiedy zajmują kilka stron. Mylący jest natomiast, moim zdaniem, opis wydawcy:
Znana brytyjska powieść o sile miłości i namiętności, na której podstawie powstał wzruszający film z Carey Mulligan i Tomem Sturridge’em.

Prowincja dziewiętnastowiecznej Anglii. Betsaba Everdene dziedziczy po wuju farmę. Postanawia sama zająć się gospodarstwem, nie czekając na księcia z bajki. Jej uroda oraz niezależność działają jednak na mężczyzn jak magnes. O względy dziewczyny zabiega trzech dżentelmenów, każdy o silnej osobowości. Jest wśród nich Gabriel Oak – poczciwy farmer, właściciel ziemski William Boldwood oraz Franciszek Troy – sierżant królewskich dragonów, kobieciarz i hulaka.

Nieoczywiste wybory, sercowe rozterki oraz pomyłki losu – życie niesie wiele niespodzianek, ale Betsaba zrobi wszystko, żeby się odnaleźć w świecie rządzonym przez mężczyzn.
O ile zgodzę się z drugim akapitem, bo bezpośrednio odnosi się do fabuły, o tyle już ostatnie zdanie jest napisane trochę pod kątem filmu i po części pewnie z nadzieją, że książka trafi do mniej wymagającego czytelnika. Otóż nie – „Z dala od zgiełku” nie jest dla mało wymagających, a raczej dla kogoś, kto dawno nie czytał fajnej klasyki i potrzeba mu pięknego języka, świetnie skonstruowanej narracji i akcji osadzonej dawno temu, choć dotyczącej wciąż aktualnych problemów.
P.S. Kot wygląda jakby pogardzał. Pewnie główną bohaterką, ale nie jestem pewna :)