piątek, 25 września 2015

ZAKOCHANY DRACULA – Karen Essex





Od kiedy pojawił się „Zmierzch” i zaczęło się od nowa całe to polowanie na wampiry, byłam sceptycznie nastawiona do wszelkich prób opowiadania wampirzych historii. Zwłaszcza opowiadania przez kobiety. Wiem, że to pewnie szowinistyczne z mojej strony, ale nie chciałam się rozczarować. Opowieści snute przez kobiety przeważnie są zbyt ckliwe, męczące, za dużo tam dygresji, za mało konkretów. W tym przypadku jednak z całą stanowczością mogę stwierdzić, że „Zakochany Dracula” nie rozczarowuje. 

Historię Draculi w stokerowskiej wersji zna każdy. Jeśli nie czytaliście, to pewnie większość widziała chociażby film z 1992 roku, dlatego też nie będę wdawać się w zawijasy fabularne. Z całym szacunkiem dla Brama Stokera, nie uwiodła mnie narracja, choć sama historia, jak wiadomo przeszła do klasyki.  Ta wersja bardziej do mnie przemawia. Bo niby dzieje się to samo co w oryginale, ale opowiedziane jest z perspektywy Miny Murray, czyli ukochanej mrocznego księcia Draculi. U Stokera jej postać była właściwie niezbyt znacząca, oczywiście przewijała się tu i tam, wampir ją porywa i grupa śmiałków rusza na ratunek. Ale kto by się tam liczył z tym, co sama zainteresowana ma do powiedzenia. Bo może właśnie bardzo dobrze jej z Draculą? Takie właśnie założenie przyjęła autorka.
Myślę, że ta powieść świetnie wpisuje się w to, ci teraz jest na fali, czy też było jeszcze jakiś czas temu.  „Zakochany Dracula” w moim odczuciu ma coś z literatury young adult, trochę w niej erotyzmu, ale w bardziej wyrafinowanej formie, z nawiązaniem do klasyki. Język, jakim posługują się bohaterowie oraz sposób narracji płynnie przenosi nas do 1890 roku.  I  co najważniejsze dla mnie – jest klimat, taki angielski, przeszywający wilgocią do szpiku kości. Druga ważna kwestia: Mina nie denerwuje czytelnika. Rzadko się zdarza, że główna bohaterka nie jest irytująca. Ta ma swoje wady, ale da się ją lubić. Nie jest tylko głupią gęsią jak u Stokera.
Może się zrodzić pytanie: jakim cudem udało się uniknąć takiej sztampy jak choćby przy „Zmierzchu” czy sławetnym Greyu? Z jednej strony ta powieść ma wszystkie te same elementy co powyższe: 

Jest dziewczyna: trochę zagubiona, nie do końca odnajdująca się w swojej rzeczywistości. 

Jest i facet: tajemniczy, mroczny i przybiegający na każde jej skinienie. Do tego rzecz jasna, obrzydliwie bogaty. 

Jest grupka postaci, które odradzają jej kontakty z tym facetem, a z którymi ona jest uwikłana w jakieś skomplikowane i nie wyjaśnione relacje.

No i ten tytuł – już sama okładka włącza w głowie sygnał alarmowy (fałszywy).

Mimo to sztampy czy wręcz grafomanii nie ma. A to dlatego, moim zdaniem, że Karen Essex doskonale wie, jak ugryźć temat powieści historycznych. Napisała między innymi: „ Kleopatrę”, „Królową” (kontynuacja „Kleopatry”) czy „Łabędzie Leonarda”. Poza tym pisuje felietony do poczytnych magazynów, więc ma wyczucie, co się czyta, czego chcą czytelnicy i jak przedstawić historię w ciekawy sposób.
Bez wstydu mogę przyznać, że „Zakochany Dracula” wciągnął mnie na ładnych kilka godzin. Właściwie na tyle, że nie było ważne, że mam jeszcze coś do zrobienia.  

P.S. Kolejny raz w duchu dziękuję Biedronce za stoisko z tanią książką. Inaczej pewnie bym na ten tytuł nie trafiła. A nawet jeśli, przeszłabym obok obojętnie.

piątek, 18 września 2015

Pochłaniacz, Okularnik, Slow Fashion, Silva rerum - czyli wrześniowe zakupy

Zamierzam wprowadzić na blogu taką tradycję z prezentowaniem nowych nabytków kupionych w trakcie miesiąca. Co prawda wrzesień jeszcze się nie skończył, ale nie planuję kolejnych zakupów, dlatego też przedstawiam, co nowego znalazło się w mojej kolekcji i co też zamierzam przeczytać w najbliższym czasie.
Póki co na pierwszy ogień poszedł Pochłaniacz Katarzyny Bondy.
Niedługo pojawi się recenzja :)

Być może dość zaskakującym tytułem w tym zestawieniu jest Slow Fashion. Do zakupu zachęciły mnie opisy książki, które głoszą, że autorka nie jest zwykłą modową raszplą nie mającą pojęcia co robi, ale świetnie wygląda. Czytałam wywiad z J. Glogazą i uznałam, że dziewczyna ma poukładane w głowie, wie co mówi i co pisze. Liczę na to, że ten poradnik mnie nie zawiedzie.

 A poniżej opisy poszczególnych nabytków. Może i Was coś zainteresuje.

"Pochłaniacz" - Katarzyna Bonda

Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki.
Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego wspólnik - były piosenkarz i autor przeboju "Dziewczyna z północy" - chce go zabić. Załuska ma mu dostarczyć na to dowody. Profilerka niechętnie angażuje się w sprawę. Kiedy jednak dochodzi do strzelaniny, Załuska zmuszona jest podjąć wyzwanie. Szybko okazuje się, że zabójstwo w klubie łączy się ze zdarzeniami z 1993 roku, a zamordowany wiedział, kto jest winien śmierci rodzeństwa. Jednym z kluczy do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat.


Okularnik - Katarzyna Bonda

Katarzyna Bonda powraca z nową powieścią, kontynuacją bestsellerowego "Pochłaniacza". Profilerka Sasza Załuska tym razem wybierze się w rodzinne strony autorki, by rozwikłać sprawę z przeszłości. Zmierzy się nie tylko z historią sprzed lat, przed którą od dawna próbowała bezskutecznie uciec, lecz także ze sprawą tajemniczego morderstwa, w którą zamieszana jest lokalna elita oraz polscy i białoruscy nacjonaliści.

Małe miasteczko na skraju Puszczy Białowieskiej skrywa wiele mrocznych tajemnic. Ściera się tu lokalna elita, polscy nacjonaliści oraz przedstawiciele białoruskiej mniejszości narodowej. Sasza Załuska przybywa do Hajnówki, aby spotkać się ze swoim dawnym partnerem i głównym podejrzanym w sprawie o kryptonimie "Czerwony Pająk". Łukasz Polak obecnie przebywa w prywatniej klinice psychiatrycznej. Na miejscu okazuje się jednak, że został zwolniony i nie wiadomo, gdzie jest obecnie. Próbując się z nim skontaktować, Sasza miesza się w sprawę porwania Iwony, byłej kibolki i nacjonalistki, młodej żony Piotra Bondaruka, właściciela lokalnego tartaku. „Pan młody” znany jest jako lokalny Sinobrody, bo zaginęła mu już trzecia kobieta, jest także zamieszany w ciemne interesy. Właścicielowi mercedesa-okularnika nie zdołano jednak nic udowodnić. Policja podejrzewa, że może mieć coś wspólnego z zaginięciem żony. Ciała jednak nie znaleziono, a skoro nie ma ciała, to nie ma i zbrodni. Czy Saszy uda się rozwiązać sprawę okularnika? Jaki związek ze sprawą ma Polak? Jakie sekrety kryją się w puszczy, w miejscu, gdzie różne narody walczą o swoją historię?

 Slow Fashion. Modowa rewolucja - Joanna Glogaza

Joanna Glogaza - wielbicielka mody, zagubiona w stosach ubrań z kolejnych wyprzedaży, na które wydała dużo więcej niż powinna, powiedziała dość. Zafundowała sobie modowy detoks, uporządkowała zawartość szaf i zrozumiała, że wcale nie potrzebuje małej czarnej i trencha z list must have - dużo lepiej jej w grantowym, a trench zamieniła na rasową ramoneskę.

Dziś prowadzi najbardziej znanego w Polsce bloga o slow fashion – styledigger.com.
W książce przekonuje, że każdy ma swój niepowtarzalny styl, który powinien pielęgnować zamiast zakrywać go ciuchami-klonami wymienianymi zgodnie ze zmieniającymi się co sezon trendami. A kupując mniej można wyglądać dużo lepiej.

Silva Rerum - Kristina Sabaliauskaite


"Świetnie napisana, marquezowska powieść, która dzieje się w siedemnastowiecznej Litwie i przypomina mimochodem, że historia Europy Środkowej jest wspólną opowieścią".
OLGA TOKARCZUK

Wielka powieść o burzliwych losach szlacheckiej rodziny, siedemnastowiecznym Wilnie i naszej historii.

Śmierć tropi rodzinę Narwojszów. Elżbieta i Jan Maciej cudem uciekają z kozackiej masakry. Dopiero ich dzieci, Urszula i Kazimierz, pokonują fatum ciążące nad rodem. Ona trafi do wileńskiego klasztoru, on pod skrzydła niebezpiecznych wolnomyślicieli. Ich rodzinna kronika, silva rerum, opisuje każde wydarzenia, jednocześnie skrywając niejedną tajemnicę.

W mrocznych zaułkach Wilna dzieje się bowiem znacznie więcej. Kazimierz niemal traci życie w studenckich bójkach, w klasztornych krużgankach słychać szelest drogiego habitu przeoryszy upokarzającej młodziutką nowicjuszkę, a przez życie rodziny, niczym niszczycielski żywioł przejdzie Jan Kirdej Biront. Charyzmatyczny buntownik, uczestnik nocnych orgii na dworze Radziwiłła, będzie odpowiedzialny za wybuch namiętności w klasztorze. Zakochany w nastoletniej Urszuli jest nieświadom, że sam budzi pożądanie jej brata.

Silva rerum to opowieść o balansowaniu między śmiercią a życiem, brzydotą a pięknem, ciałem a duszą, odsłaniająca tajemnice wielokulturowego Wilna. Zmysłowy, barokowy styl, bogactwo historycznego szczegółu i wciągająca akcja przyniosły autorce międzynarodową sławę. Wątki mistyczne przeplatają się tu z awanturniczymi, świętość graniczy z pożądliwością, tradycjonaliści spierają się z wolnomyślicielami, a historia pewnej rodziny staje się kluczem do historii całego kraju.

 No i Kicur w swoim kocim majestacie :)


żródło opisów i zdjęć: lubimyczytac.pl


czwartek, 10 września 2015

ZOSTAŃ, JEŚLI KOCHASZ – Gayle Forman




Zachęcona pozytywnymi opiniami o tej powieści postanowiłam od razu kupić obie części. Jedna z recenzji głosiła, że jest to książka, którą łyka się od razu, bo jest tak wciągająca. Niestety mnie nie wciągnęła. Choć to tylko 245 stron i to zapisanych dużą czcionką, to jednak nie dopatrzyłam się tutaj niczego wciągającego na tyle, żeby nie móc się oderwać.
Jednak do czegoś mnie ta powieść zainspirowała. Mianowicie do stworzenia na Lubimy Czytać półki pod tytułem „Przeczytane – zapomniane”. Bo taka właśnie jest „Zostań, jeśli kochasz”. Niczego w moim życiu ta książka nie zmieniła. Przeczytałam i zapomniałam.
Właściwie jest to strumień świadomości główniej bohaterki, Mii. Dziewczyna wraz z rodziną ulegają wypadkowi. Wszyscy poza nią giną, a ona zawieszona pomiędzy życiem, a śmiercią analizuje to, co dotychczas ją spotkało. Tak więc poznajemy całą jej ojca byłego punka, matkę hipiskę i brata. Dowiadujemy się, że ma przyjaciółkę i oddanego chłopaka. Opis na okładce książki głosi, że jest to „poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i odnajdowaniu swego miejsca na ziemi”.  I z tym właściwie mogłabym się zgodzić, chociaż to samo można napisać o każdej innej książce.
Choćbym chciała, nie wiem co więcej mogę powiedzieć. Zabrakło mi tego, czego szukam w książkach i co powoduje, że jeszcze o nich myślę – klimatu i bohaterów, z którymi nie umiem się rozstać.

poniedziałek, 7 września 2015

Stylowe podpórki - wcale nie muszą kosztować fortunę

Zawsze gdy zapędzałam się do zakupu podpórek do książek, mój stan konta nadwyrężony zakupami czytadeł uświadamiał mi, że jednak tak naprawdę wcale ich nie potrzebuję.
Później wybrałam się do Pepco i okazało się, że to nie była wina mojego konta, tylko kosmicznych cen narzuconych tylko dlatego, że to designerski gadżet.
Oto co udało mi się kupić:
Koszt tego cuda to niecałe 30 złotych.
Zaryzykowałam, choć obawiałam się czy taka lekka konstrukcja będzie w stanie utrzymać książki na miejscu. Otóż okazuje się, że podpórki świetnie spełniają swoją funkcję. Od tygodnia podtrzymują książki na półce, nic się nie rozsuwa, nie ucieka na boki, więc jestem zadowolona.
Myślę, że można polecić taki gadżet jeśli ktoś chce nie tylko zaprowadzić porządek w książkach, ale też zależy mu na stylowym dodatku.

czwartek, 3 września 2015

Arcydzieła Literatury Rosyjskiej - Kolekcja Hachette. Warto kupować?

(fot. http://www.literaturarosyjska-kolekcja.pl/index.html)
Usłyszałam o tej kolekcji jakieś dwa tygodnie temu, a niedawno kupiłam pierwszy numer.
Trochę z ciekawości, a po części dlatego, że moja mama chce sobie stworzyć biblioteczkę z ładnie wydanych książek. No i właśnie. O ile okładki - nie najgorsze, bo solidne, twarde - mogą wydać się atrakcyjne dla oka i stworzyć docelowo fajną biblioteczkę, o tyle samo czytanie tych książek w moim odczuciu nie będzie należało do przyjemności.
Interlinia błaga o pomstę do nieba. Ale skoro wydało się na ładne okładki, to pewnie trzeba było przyoszczędzić na ilościach papieru. Litery są małe, wiersze ciasno upchnięte. Niestety nie zrobiłam stosownego zdjęcia dla porównania, ale jeśli ktoś ma te pierwsze egzemplarze, to wie o czym mówię.
Dość fajnie pomyślano prenumeratę - dostaje się 2 tomy gratis, jakieś vintage'owe pocztówki,"Annę Kareninę" na DVD i zestaw podróżny z zegarkiem. Poza tym ceny w prenumeracie są średnio o 5 zł niższe.
Co jednak mnie trochę zniechęca: cała seria obliczona jest na 62 tomy, co oznacza, że właściwie przez rok będzie trzeba kupować ich książki co dwa tygodnie.
Moim zdaniem warto sobie skompletować, ale tylko te, które rzeczywiście nas interesują, chcemy przeczytać albo czytaliśmy i zależy nam na posiadaniu wydania dobrze wyglądającego na półce. Inna sprawa, że niektóre z nich trudno dostać choćby na allegro za rozsądne pieniądze i w dobrym stanie. Mam na myśli np. "Doktora Żywago" czy "Wojnę i pokój" albo "Annę Kareninę" (tu w najlepszym stanie są te z okładką filmową, a za tymi nie przepadam). I te też warto sobie wtedy kupić z tejże kolekcji.

Mojego kota najbardziej zainteresowały materiałowe zakładki.