niedziela, 18 października 2015

Liebster Blog Award

Na początku października zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Luellę z LuellaMakeUp, za co oczywiście bardzo dziękuję i czuję się wyróżniona :)
Czasu mam tyle co kot napłakał, ale spodobała mi się ta inicjatywa i postanowiłam podjąć wyzwanie (które de facto nie jest łatwe).
Może tytułem wstępu wyjaśnienie czym jest w ogóle Liebster Blog Award.
Otóż jest to taka zabawa dla blogerów, która ma na celu pokazanie światu nowo powstałych blogów. Każdy nominowany musi wymyślić 11 swoich pytań i odpowiedzieć na tyle samo pytań zadanych przez nominującego. Nominuje się 11 ulubionych blogów, które trzeba umieścić w takiej jak moja notce :)

Zatem odpowiadam na 11 pytań Luelli:

1. Książka, którą polecisz na jesienne wieczory?


Na jesień obowiązkowo Wichrowe Wzgórza albo jakiś szwedzki kryminał. Pewnie nic nowego nie polecam, ale te książki naprawdę pasują do klimatu jesiennych wieczorów.

2. Co Cię motywuje do działania? :)
Sama się motywuję. Jeśli czegoś bardzo nie chcę albo coś mi przeszkadza, to nic mnie nie zmotywuje. To musi po prostu wychodzić ode mnie.

3. Co najbardziej lubisz gotować?
Gorącą czekoladę.

4. Dlaczego jesteś "blogerką"?
Żeby odreagować po pracy.

5. Co lubisz w ludziach, którzy Cię otaczają?

Kiedy ich nie ma :)

6. Gdybyś miała wylądować na bezludnej wyspie, co chciałabyś mieć przy sobie?
Scyzoryk albo multitoola i zapalniczkę.

7. Obcasy czy trampki, dlaczego? :)
Trampki, bo boli mnie kręgosłup.

8. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 10 lat? ;)
Nie wyobrażam sobie, niczego nie oczekuję ani nie planuję :)

9. Jako, że kocham bajki - jaka jest/była Twoja ulubiona?
Śpiąca królewna, ale z postaci Czarownica.

10. Gdy masz już wszystkiego dość, co robisz?
Rzucam wszystko i oglądam seriale.

11. Lubisz mieć wszystko zorganizowane czy raczej żyjesz z dnia na dzień?
Zdecydowanie lubię być zorganizowana, ale bez sztywnych planów.


Czas na 11 blogów, które ja bym nominowała, a które być może nie są najnowsze. Trudno mi jednak coś wybrać, bo nie poruszam się jeszcze po blogosferze tak sprawnie jak bym chciała, a i też ciężko jest trafić w mój gust.


1. http://luella-make-up.blogspot.com - nie znałam, dopóki nie zostałam przez Luellę nominowana, ale moim zdaniem blog wart polecenia ze względu na lekką lifestylową treść (pewnie nie można nominować tych, którzy już byli nominowani i nas nominowali, ale co tam. Kto mi zabroni :))
2. http://carolajnaaa.blogspot.com/ - blog o oszczędnym tworzeniu garderoby - moim zdaniem dla każdej dziewczyny pozycja obowiązkowa :)
3. http://moje-ksiazkowe-ja.blogspot.com/ - obserwuję od jakiegoś czasu. Blog o książkach, ale zwięźle i konkretnie, bez zbędnego "pitu pitu" o tym czy się książka podobała i ile czasu się ją czytało.
4.  http://pierogipruskie.blogspot.com/ - nominacja za wpisową nadpobudliwość. W tygodniu chyba jest ich milion pięćset. No i do tego nieszablonowe podejście do tematu książek.
5. http://coffee-kafes.blogspot.com/ - również o książkach. I również plus za rzeczowe podejście do tematu.
6. http://lowczyni-ksiazek.blogspot.com/ - za to, że mogę dowiedzieć się co tam nowego w literaturze dla młodych :)
7. http://www.swiatkasiencjusza.pl/ - za ciekawe wpisy o wszystkim, nie tylko o książkach, za zdjęcia, na które miło się patrzy i za pomoc innym blogerom :)
8. http://fotostwory.blogspot.com - za ciekawe podejście do tematu wnętrzarstwa
9. http://scraperka.blogspot.com/ - za to, że lubię oglądać zdjęcia na tej stronce :)
10. http://anikateraa.blogspot.com - bo zgadzam się z jej opiniami o książkach :)
11. http://ksiazkiwdgwachamksiazki.blogspot.com/ - za to, że przyciąga mnie szaloną nazwą - wszyscy wąchamy książki, ale mało kto się przyznaje :)


A oto moje pytania:
1. Jak odreagowujesz pracę?
2. Ulubiona książka.
3. Szalone plany na 2016 rok?
4. Gdybyś miał/a być zwierzakiem - to jakim? I dlaczego?
5. Co Cię wkurza?
6. Gdzie chciał(a)byś mieszkać?
7. Czym skusiła Cię blogosfera?
8. Lubisz sport? Jeśli tak, jaki?
9. Oglądasz telewizję? Co najczęściej?
10. Jakie masz plany na kolejne wakacje?
11. Jakich przyjemności nie umiesz sobie odmówić?


Czekam na odpowiedzi :)

czwartek, 15 października 2015

WCIĄŻ CZEKAM - Louisa Young



„Wciąż czekam”  przeczytałam w zaledwie dwa dni i pierwsze co mogę o niej powiedzieć, to że mam po niej mieszane uczucia.  Nie była to lektura, jakiej spodziewałam się po opisie na okładce, ale to rozczarowanie jest raczej pozytywne. 

Czytelnik śledzi losy dwóch par okaleczonych na różne sposoby przez Wielką Wojnę. Riley i Nadine borykają się z jego kalectwem w postaci zrekonstruowanej dolnej części twarzy. Drugą parę tworzą przyjaciele tych pierwszych: Peter, który był dowódcą Rileya na wojnie i jego żona Julia. Mimo że od podpisania rozejmu mija sześć miesięcy, mężczyzna topi smutki w alkoholu, zaś Julia, stara się być idealną żoną. Każda z tych postaci jest mocno pogłębiona psychologicznie, ma coś takiego w sobie, że trudno ją zapomnieć czy pomylić z inną. I choć momentami zachowanie chociażby Nadine czy Julii irytowało mnie (zwłaszcza Nadine, przykład: (uwaga spoiler) nie kocha się ze swoim świeżo poślubionym mężem, bo myśli, że on jej nie chce, z kolei on nie zaczyna tematu, bo uważa, że ona czuje odrazę do jego okaleczonej twarzy. Na litość boską – wystarczyło siąść i o tym porozmawiać albo wziąć się do dzieła, zamiast rozkminiać przez pół książki!).  Jeśli chodzi o Julię i Petera – jestem całkowicie w stanie zrozumieć jego zachowanie. Mając taką żonę, też pewnie zostałabym alkoholikiem.
Inną rzeczą, która spodobała mi się w tej powieści to pewna malowniczość. I to chyba jest na tyle szczególną jej cechą, że często się o tym wspomina w recenzjach, na jakie trafiłam. Wyjątkowo zapadła mi w pamięć scena (tu znowu spojler) poranka gdy Peter znajduje martwą i zakrwawioną Julię na śniegu, a później siedzi z nią jeszcze pół dnia w zupełnej ciszy. Łatwo wyobrazić sobie smutny, milczący dom, posępny nastrój i poczucie kompletnej pustki. Co więcej – nie tego bym się spodziewała, więc to kolejny plus. Narracja płynie tak gładko, że nie ma opcji, żeby czytelnik mógł przygotować się na taką bombę. Dlatego znowu łatwo da się wczuć w sytuację postaci.
Na pewno jest to książka dla ludzi, którzy lubią poznawać historie związane z wojnami, ale nie mają ochoty na drastyczne czy strategiczne opisy. O polityce i sytuacji gospodarczej wiadomo tu tylko tyle, ile trzeba, żeby zrozumieć co kieruje postaciami. Podstawowy budulec tej powieści to uczucia, psychologia, emocje i zręcznie splątane losy bohaterów osnute ciekawym powojennym klimatem
P.S. Trochę nie mogę rozgryźć tytułu. Wciąż czekam na co? Na to, aż mój mąż dojdzie do siebie po traumie wojny? To chyba zbyt oczywista interpretacja.
Macie jakieś pomysły?

czwartek, 8 października 2015

Pochłaniacz - Katarzyna Bonda

Rzadko kiedy kieruję się rekomendacjami innych autorów na okładkach książek, które chcę kupić.
Tym razem jednak posłuchałam Miłoszewskiego stwierdzającego, że Bonda to nowa królowa polskiego kryminału. Z polskich kryminałów czytałam dotychczas właśnie tylko książki Miłoszewskiego i być może dlatego spodziewałam się czegoś podobnych lotów.
I chyba miałam za wysokie oczekiwania.


Co prawda kryminał jest często traktowany jako gatunek po macoszemu. Jako rozrywka niższych lotów. A tego nigdy nie mogłam zrozumieć, bo przecież stworzenie fabuły, bohaterów i siatki powiązań pomiędzy nimi i nie zaplątanie się w nią wymaga wysiłku i przenikliwego umysłu. Oraz dobrej pamięci. Ale po kolei.
"Pochłaniacz" jest pierwszą powieścią z cyklu o Saszy Załuskiej. Profilerce pomagającej policji w opisaniu cech charakteru sprawcy. Kobieta ma już pewne doświadczenie ze służbami mundurowymi - w książce pojawiają się co jakiś czas fragmenty wspomnień z jej dawnego życia, choć już teraz, po przeczytaniu pierwszego tomu mogę stwierdzić, że jeszcze wiele o życiu Saszy dowiemy się w kolejnych powieściach.
Główna bohaterka stanowi ciekawą odmianę dla męskich charakterów w roli śledczego w kryminałach. Sasza Załuska ma jednak sporo cech męskich i jak na głównego bohatera kryminału przystało, jest neurotyczna. To pierwsze co mi przychodzi do głowy kiedy o niej myślę. Do tego jest trzeźwą alkoholiczką, jak większość policjantów byłych i aktualnych w niemal każdej powieści kryminalnej.
Co zaś dotyczy samej fabuły - jak zawsze w tym gatunku podziwiam sieć związków pomiędzy poszczególnymi osobami i to jak powoli udaje się to połączyć w jakąś logiczną całość. Z drugiej strony muszę powiedzieć, że jak dla mnie "Pochłaniacz" miał kilka minusów.
Bo choć te zależności są fascynujące na swój sposób, jest ich za dużo. Chwilami gubiłam się w tym kto jest kim i co to ma wspólnego z tym, co się dzieje w danej scenie. Poza Załuską reszta postaci była według mnie za mało specyficzna, a ja sama po tym najbardziej zapamiętuję bohaterów. Kiedy mam ich kojarzyć głównie z nazwisk, mam z tym problem (może to tylko moja wina i moje odczucie - może bardziej uważny czytelnik nie będzie miał z tym kłopotu).
No i rozwikłanie zagadki - kto zabił. Tego, kto maczał palce w zbrodni można się domyślić dość wcześnie. Zakończenie jest nieco inne niż się spodziewamy, ale trudno powiedzieć, żeby powalało.
Przyzwyczaiłam się do nieco bardziej zwięzłych i zaskakujących kryminałów. Jeśli idzie o ogólne wrażenia - trochę męczyłam się czytając "Pochłaniacza", choć czas spędzony przy nim nie był stracony. Na pewno sięgnę po kolejną część.

A jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to można kupić sobie TUTAJ w wersji papierowej, bądź w postaci audiobooka: TUTAJ

poniedziałek, 5 października 2015

Książkowy ekwipunek na wakacje

Wakacje są spóźnione, ale przynajmniej bez upałów. No i w górach, a nie nad morzem, więc czasu na czytanie mniej. W tej chwili doczytuję Bondę. I wiem, że fani pewnie się oburzą, ale choć lubię grube książki, tą "męczę". O tym jednak niedługo napiszę w recenzji.
Oto co znalazło się w naszym ekwipunku:
Trzy tytuły dla Mściwoja (który niedługo zadebiutuje na tym blogu i przybliży tematykę książek miniaturowych) oraz cztery dla mnie :) Nigdy nie wiem na jaką książkę będę miała "smaka" na wakacjach, dlatego zabieram ich aż tyle, nawet jeśli to tylko tygodniowy wyjazd.

1. Pochłaniacza Katarzyny Bondy nikomu nie muszę przedstawiać. Na dziś zostało mi do przeczytania jakieś 80 stron i... nie mogę się doczekać kiedy to skończę i przeczytam coś innego. Ale, jak już mówiłam - o tym po tym.
2. Wciąż czekam  - Louisa Young 
Kupiłam ją w Biedronce niedawno temu. Zaciekawił mnie opis, chociaż różnie może być. W dużym skrócie - książka opowiada o młodych ludziach walczących z traumą powstałą po wojnie. Prawdopodobnie sięgnę po nią zaraz po Bondzie :)
3. Trzy oblicza pożądania - Megan Heart 
Pozyskana również niedawno w wyniku wymiany. Czasami mam ochotę na lekką literaturę w stylu Greya, więc na wszelki wypadek zabrałam.
4. Powrót na Wrzosowisko - Thomas Hardy
Kolejna zabrana na wszelki wypadek. Zachęciła mnie "Z dala od zgiełku". I myślę, że się nie zawiodę. Książka zdobyta w sierpniu na alegrze. Po taniości, choć była tylko ta jedna kiedy szukałam.

Pozostałe tytuły należą do biblioteczki Mściwoja:
1. Inferno Dana Browna miało wciągać jak poprzednie jego powieści, ale mnie jakoś nie porwało. Nie dokończyłam czytania, więc nie chcę się wypowiadać.
2. Ślepy Demon. Sieciech - Witold Jabłoński
Kolejna część piastowskiej epopei. Nie czytałam, nie moje klimaty, ale może uda mi się namówić Mściwoja na napisanie choć krótkiej opinii. Jak już zmęczy Inferno oczywiście :)
3. Masław - J. I. Kraszewski 
Książka pachnąca starością. Wydana w 1953 roku. Smaczek, ale pewnie wiele wody w Wiśle upłynie nim zostanie przeczytana. 

Nie byłabym sobą, gdybym obojętnie przeszła obok książkowego lub kociego gadżetu.
Dlatego też nowym nabytkiem, w którym do domu bezpiecznie wrócą nasze książki jest płócienna torba z kotem.