czwartek, 8 października 2015

Pochłaniacz - Katarzyna Bonda

Rzadko kiedy kieruję się rekomendacjami innych autorów na okładkach książek, które chcę kupić.
Tym razem jednak posłuchałam Miłoszewskiego stwierdzającego, że Bonda to nowa królowa polskiego kryminału. Z polskich kryminałów czytałam dotychczas właśnie tylko książki Miłoszewskiego i być może dlatego spodziewałam się czegoś podobnych lotów.
I chyba miałam za wysokie oczekiwania.


Co prawda kryminał jest często traktowany jako gatunek po macoszemu. Jako rozrywka niższych lotów. A tego nigdy nie mogłam zrozumieć, bo przecież stworzenie fabuły, bohaterów i siatki powiązań pomiędzy nimi i nie zaplątanie się w nią wymaga wysiłku i przenikliwego umysłu. Oraz dobrej pamięci. Ale po kolei.
"Pochłaniacz" jest pierwszą powieścią z cyklu o Saszy Załuskiej. Profilerce pomagającej policji w opisaniu cech charakteru sprawcy. Kobieta ma już pewne doświadczenie ze służbami mundurowymi - w książce pojawiają się co jakiś czas fragmenty wspomnień z jej dawnego życia, choć już teraz, po przeczytaniu pierwszego tomu mogę stwierdzić, że jeszcze wiele o życiu Saszy dowiemy się w kolejnych powieściach.
Główna bohaterka stanowi ciekawą odmianę dla męskich charakterów w roli śledczego w kryminałach. Sasza Załuska ma jednak sporo cech męskich i jak na głównego bohatera kryminału przystało, jest neurotyczna. To pierwsze co mi przychodzi do głowy kiedy o niej myślę. Do tego jest trzeźwą alkoholiczką, jak większość policjantów byłych i aktualnych w niemal każdej powieści kryminalnej.
Co zaś dotyczy samej fabuły - jak zawsze w tym gatunku podziwiam sieć związków pomiędzy poszczególnymi osobami i to jak powoli udaje się to połączyć w jakąś logiczną całość. Z drugiej strony muszę powiedzieć, że jak dla mnie "Pochłaniacz" miał kilka minusów.
Bo choć te zależności są fascynujące na swój sposób, jest ich za dużo. Chwilami gubiłam się w tym kto jest kim i co to ma wspólnego z tym, co się dzieje w danej scenie. Poza Załuską reszta postaci była według mnie za mało specyficzna, a ja sama po tym najbardziej zapamiętuję bohaterów. Kiedy mam ich kojarzyć głównie z nazwisk, mam z tym problem (może to tylko moja wina i moje odczucie - może bardziej uważny czytelnik nie będzie miał z tym kłopotu).
No i rozwikłanie zagadki - kto zabił. Tego, kto maczał palce w zbrodni można się domyślić dość wcześnie. Zakończenie jest nieco inne niż się spodziewamy, ale trudno powiedzieć, żeby powalało.
Przyzwyczaiłam się do nieco bardziej zwięzłych i zaskakujących kryminałów. Jeśli idzie o ogólne wrażenia - trochę męczyłam się czytając "Pochłaniacza", choć czas spędzony przy nim nie był stracony. Na pewno sięgnę po kolejną część.

A jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to można kupić sobie TUTAJ w wersji papierowej, bądź w postaci audiobooka: TUTAJ

3 komentarze:

  1. Jestem w trakcie lektury. Jakoś kiepsko mi idzie, w tym tempie to może z tydzień mi zejdzie. Niby mnie interesuje, ale nie wciąga. Czegoś mi brak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award :) http://luella-make-up.blogspot.com/2015/10/liebster-blog-award.html Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie ktoś nie zachwyca się w 100 % Bondą... Ja nie znam żadnej książki tej pani i chyba na razie zmieniać tego nie będę. Chyba, że ciekawości "o co im wszystkim chodzi?" ;)

    PS. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz za ten mały spam, ale zapraszam do udziału w konkursie u mnie na blogu w którym można wygrać książkę "Pocałunki piasku": http://ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com/2015/10/395-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń