sobota, 30 stycznia 2016

10 pomysłów na (książkowy) prezent Walentynkowy

Co prawda do Walentynek jeszcze sporo czasu, ale warto wcześniej przemyśleć pomysły na upominki z tej okazji. Sama jako szanujący się mól książkowy uważam, że najlepszym i najbardziej uniwersalnym pomysłem na prezent zawsze jest książka. Sama cieszyłabym się dostając w prezencie choć jeden tytuł z mojej wish listy J Poniżej moje typy:


Dla wielbicieli klasyki:
1.       Ross Poldark – Winston Graham

Tytułowy bohater wraca do Anglii po wojnie w Ameryce. Na miejscu okazuje się, że jego majątek jest zrujnowany, ojciec nie żyje, a kobieta, z którą kochał zaręczyła się z jego kuzynem. Ci, którzy kojarzą serial z telewizji (wczoraj był 3 odcinek jeśli się nie mylę), wiedzą mniej więcej o co chodzi. Trochę szkoda tej serialowej okładki, ale podobno to doskonała klasyka, więc trzeba przeczytać.








Dla fana polskiej fantastyki/horroru:

Okej, może z tą fantastyką trochę przesada. Coś z pogranicza fantastyki i realizmu magicznego. Tak czy inaczej cykl można polecić tym, którzy pragną spełnić sen mieszczucha i zamieszkać na wsi. Rodzina Smutów przenosi się do wsi Wisioły (można sobie połamać język), do domu po babci. Jak łatwo się domyślić, sielanka wcale nie będzie trwała długo. Co może zainteresować w tych książkach: barwnie odmalowane tło wydarzeń, niesamowicie wyraziści bohaterowie. Co ciekawe, choć część z nich jest naprawdę objechanych, na pewno każdy, kto mieszkał w małym mieście albo na wsi, spotkał choć raz kogoś podobnego.




Dla tych, co są na bieżąco:

Fenomen wydawniczy ostatnich miesięcy. Znajduje się na mojej wish liście, ale gdzieś na dalekiej pozycji. Wiem tyle, że to dobry, wciągający thriller, polecany na okładce przez Stephena Kinga, Tess Gerritsen i Lisę Gardner. Przytoczę fragment blurbu, bo nie jestem w stanie swoimi słowami powiedzieć o co może tam chodzić: „Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni. I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza. Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu.



Dla miłośników polskiej przyrody i posiadaczy zwierzaków:

Każdy, kto choć odrobinę orientuje się w temacie, wie kim jest Simona Kossak. Kobieta spędziła większość życia mieszkając w lesie, czego osobiście jej zazdroszczę. Zajmowała się zwierzętami, a później opisywała to w książkach i w swoim cyklu radiowym. Dużą zaletą tego wydania jest masa zawartych tam fotografii. Niby książka typowo przyrodnicza, ale myślę, że skoro jest tu mowa o uczuciach zwierząt, to nada się na prezent dla każdego, kto ma w domu jakiegoś zwierzaka i chce go lepiej zrozumieć.






Dla tych, którzy czują swoje słowiańskie korzenie i mają ochotę na romans:

Bo właściwie w ten sposób można streścić fabułę Szeptuchy. To taka romansowa próba zgadnięcia, co mogłoby się wydarzyć, gdyby Mieszko I nie przyjął jednak chrztu. Autorka przedstawia XXI wiek jako czasy, w których nadal rządzą Piastowie i wiara w pogańskie bóstwa. Gosława – główna bohaterka kończy medycynę i wyjeżdża na wieś, żeby odbyć praktyki u szeptuchy. Tam poznaje Mieszka – najprzystojniejszego mężczyznę jakiego widziała. Podoba mi się szalony pomysł na tę książkę. Mam nadzieję, że wykonanie jest równie brawurowe, bo zamierzam po nią sięgnąć J





Dla wielbicieli klimatów New Adult:

Co prawda jest to drugi tom cyklu, ale jak to zwykle bywa w przypadku takich serii, wcale nie trzeba znać pierwszego, żeby wiedzieć o co chodzi. Liz jest studentką, która niczego sobie w życiu nie odmawia. Romansuje z kim popadnie, aż spotyka Cohena. Rośnie między nimi napięcie, dziewczyna próbuje go uwieść, ale on nie chce pójść na całość. Niby nic szczególnego ALE tu podoba mi się inne podejście do tematu: to nie facet nagabuje, a dziewczyna. 99% książek tego typu polega na tym, że ona i on są pokaleczeni przez życie, a seks i czułość ich ratuje, przy czym to facet nalega, a dziewczyna się opiera. Tu jest odwrotnie i to może być interesujące.



Dla lubiących literaturę faktu:

Tematyka zupełnie nie moja, ale wydaje mi się, że dla tych, którzy lubią czytać o mafiach, poszukiwaniach, zbrodniach na polskim podwórku, to będzie odpowiednia propozycja. Jak dotąd pojawiły się 4 tytuły w tej serii jeśli się nie mylę: Masa o bossach polskiej mafii, Masa o porachunkach polskiej mafii, Masa o pieniądzach polskiej mafii, MASA o kobietach polskiej mafii.







Dla chcących przeczytać coś ponadczasowego:

Tytuł, który pojawia się na niemal każdej liście najważniejszych powieści XX wieku. Opowiada o walce z rasizmem. Atticus Finch, adwokat i głowa rodziny, broni młodego Murzyna oskarżonego o zgwałcenie biednej białej dziewczyny Mayelli Ewell. Jeśli nie znacie tej historii, interesuje was ta tematyka – to warto sięgnąć. Z „weselszych” książek o walce z rasizmem mogę podpowiedzieć „Służące” Kathryn Stockett.






Dla miłośników historii:

Podtytuł książki głosi: Opowieść z powstania styczniowego. Myślę, że to wiele pozwala stwierdzić na jej temat. Tu mamy szansę poznać przebieg powstania styczniowego oczami Włocha, który przyjeżdża walczyć o wolność Polski. To może być ciekawe. Wstyd się przyznać, ale mimo rozszerzonej historii w liceum, na temat powstania styczniowego pamiętam niewiele. Może po tej lekturze to się zmieni.







Dla wielbicielki romansu historycznego:

Nie czytałam nigdy żadnego romansu historycznego. A powinnam, chociażby po to, żeby pozbyć się wrażenia o tym, że to kicz. Czasami i coś takiego warto przeczytać J
Książę Gowan Stoughton przyjeżdża do Londynu znaleźć kandydatkę na żonę. Jest jednak wybredny. Nie chce rozkapryszonej panny, a kobiety, która jest skromna i pracowita. Można się domyślić, że na balu spotyka tylko jedną taką i jest nią Edith Gilchrist. Dziewczyna wychodzi prędzej z balu niczym Kopciuszek, a rano dowiaduje się, że jest zaręczona z zasadniczym i zimnym księciem.



zdjęcia ze strony lubimyczytać i selkar.pl



14 komentarzy:

  1. idealny blog dla mnie! <3 kocham ksiażki!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i zapraszam w przyszłości ;)

      Usuń
  2. zreszta, nawet chcialam taki prowadzic... ale stwierdziłam, że przez tyle lat studiowania kierunkow medycznych słaba bedzie ze mnie pisarka i jakos tak postanowilam sie skupic na tym, co jest moja pasja i wiaze z tym przyszłosc :) Ps. wszystkie masy przeczytane, najlepsza jednak pierwsza! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A byłam pewna, że takie tematy są głównie dla facetów :)
      Dobrze wiedzieć, że się mylę :)

      Usuń
  3. Dla mnie romans historyczny :) Lubię! :) A Wieża Miłości zapowiada się ciekawie ;) Muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie - mnie też ten romans zaintrygował, chociaż raczej stronię od takich.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w Walentynki będę miała urodziny. Prezentów książkowych się nie spodziewam ( w zeszłym roku od koleżanki dostałam biografię Maryi Nowakowskiego i książkę o psychopacie 'Martwe ciała').
    ALe spośród Twojej listy - gdyby ktoś sobie życzył - to z chęcią proszę 'Serce i pazur"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serce i pazur szczególnie przypadłoby do gustu mojej mamie :)
      W marcu ma imieniny, więc może jej sprawię

      Usuń
    2. Na pewno się ucieszy. Czy jestem w wieku Twojej mamy? Bo mamy podobny gust czytelniczy.

      Usuń
    3. Wiek chyba nie ma tu nic do rzeczy :)
      Raczej zamiłowanie do przyrody, a moja mama właśnie jest takim przyrodnikiem. Przypuszczam, że gdyby mogła, to zamieszkałaby jak autorka w chacie w lesie :)

      Usuń
  6. "Dziewczynę z pociągu" czytałam i mogę śmiało podłączyć się do polecenia jej na prezent walentynkowy. Gdyby mój P. sprezentował mi "Zabić drozda" to na mur zostałabym jego Walentynką :D [i tak nią jestem, ale cii... ;)]

    Pozdrawiam ciepło,
    Ania z kraina-bezsennosci.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Pana na Wisiołach sama mam nadzieję otrzymać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piszesz, że romanse historyczne to kicz. Pewnie wiele z nich faktycznie zasługuje na to miano. Ale uwielbiam je tak, jak niektórzy seriale w TV. To odskocznia od rzeczywistości, pozwala na wyłączenie się. Pochłonęłam ich już wielkie ilości, nie pamiętając ich tytułów ani autorek. Oczywiście króluje w tym gatunku Amanda Quick (to jeden z pseudonimów literackich Jayne Anne Krentz). Wieży miłości jednak z pewnością jeszcze nie czytałam.
    Czytam w zasadzie prawie wszystko poza biografiami i poezją ale z Twoich propozycji poza w/w najbardziej zainteresowała mnie Szeptucha.

    OdpowiedzUsuń
  9. Inaczej - nie tyle sama uważam romanse za kicz, co wiem, że duża część czytelników pogardza tym gatunkiem. Jeśli mam być szczera sama chętnie czytam romanse, choć razi mnie kiedy to jest coś najniższych lotów. Szeptuchę już przeczytałam i czekam z niecierpliwością na drugą część.
    P.S. Seriale też oglądam :)

    OdpowiedzUsuń