czwartek, 28 stycznia 2016

Pokolenie Ikea - czy mam z nim coś wspólnego?

Przeczytałam Pokolenie Ikea.
Co więcej, przeczytałam też kolejną część. O kobietach. I to zupełnie przypadkowo, w przerwie Braci Karamazow (tak, czasami mam tak, że czytając jedną książkę, przeplatam to kilkoma krótszymi, lżejszymi, ale o tym kiedy indziej).
Nie powiem - wciągnęła mnie ta lektura, chociaż po jej zakończeniu i to już dobre 3 tygodnie temu nadal nie mogę dość do tego, dlaczego AŻ TAK.

Główny bohater reprezentuje sobą wszystko czym gardzę. Wkurzał mnie na każdym kroku i myślałam sobie o nim tylko jakim jest nędznym robalem, korposzczurem. Sama żyję w zupełnie innym otoczeniu, ludzie tak się nie zachowują, nie są takimi bezdusznymi gnojkami, ale co ja tam wiem - przecież większość życia spędziłam w małym mieście. Nie wiem na ile jest to prawda, na ile fikcja, wiele można wywnioskować na podstawie bloga Piotra C, ale przyznam szczerze, że to nie na moje nerwy. Książki w zupełności mi wystarczą.
Gdybym miała porównać - pierwsza z nich wypada dużo lepiej. Druga przez chwile stawia głównego bohatera w nieco lepszym świetle, tak, że czytelnik prawie odnajduje w sobie do niego odrobinę sympatii. Ale później i tak zwycięża niechęć.
Jeśli chodzi o budzenie jakichkolwiek uczuć do bohatera książki, to tutaj jest mistrzostwo. Jeszcze do nikogo nie czułam takiej antypatii.
Jest natomiast coś, co mnie zaniepokoiło.
Pojawia się tam taki akapit o tym, jak wygląda życie takiego przedstawiciela pokolenia Ikea. Nie zacytuję go dokładnie, ale chodzi mniej więcej o to, że ludzie tyrają jak bure osły, żeby kupić sobie mieszkanie na kredyt. Później w tym mieszkaniu żyją przez jakiś czas w pewnym upokorzeniu, bez rolet, bo nie stać ich nawet na to. Po wielu tygodniach udaje się zasłonić okna i kupić kilka mebli z Ikei. W tym regały Billy - tak, jestem dumną posiadaczką takich regałów.
I w tym momencie poczułam, że jestem częścią tego plugawego świata przedstawionego w Pokoleniu Ikea. Nie chcę. Ale pod wieloma względami jestem.
Jeśli ktoś żyje w świecie jednorożców i tęczy, a chce zniszczyć sobie nastawienie do świata, to polecam :)
Pokolenie Ikea - oba tomy, jak ktoś ma ochotę sprawić sobie taką przyjemność ;)

3 komentarze:

  1. Nie żyję i nigdy nie żyłam w świecie tęczy oraz jednorożców, więc owa książka zapewne nie zburzy mojego nastawienia - niemniej chcę po nią sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam... już od miesiąca... nie wciągnęła mnie ani trochę więc co chwila przeplatam ją innymi, ciekawszymi :) Pracuje w korpo, co prawda nie w prawniczym ale i taki "światek" znam i mogę powiedzieć, że to nie fikcja niestety. Jest to po prostu trochę ubarwione życie Polaków i jest to straszne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo właściwie niewiele się w książce dzieje. Raczej to takie poznawanie poglądów na świat głównego bohatera. Ale załamałaś mnie tym, że jest tak w korpo.
    Przykrość.

    OdpowiedzUsuń